Nie udało się biało-czerwonym sprawić sensacji w meczu z pięciokrotnym mistrzem świata. Polska przegrała w Koszalinie z Brazylią 1:5.

Kibice nie mogli czuć się jednak zawiedzeni. Nie dość, że zobaczyli w akcji Brazylijczyków, którzy popisywali się swoimi umiejętnościami, to jeszcze mogli być zadowoleni z gry Polaków, którzy zwłaszcza w pierwszej połowie walczyli jak równy z równym z utytułowanym rywalem. Rewanż we wtorek (16 kwietnia) w Bydgoszczy o godzinie 18.

Polska przegrała, ale mecz na długo pozostanie w pamięci koszalińskich kibiców. Wypełniona po brzegi hala, wspaniała atmosfera, gorący doping - po raz kolejny potwierdziło się, że warto mecze futsalu organizować właśnie w Koszalinie.

O umiejętnościach i sile Brazylii nasi piłkarze, jak i kibice, mogli się przekonać już w pierwszych chwilach niedzielnego spotkania. Po tym jak Polacy rozpoczęli grę i stracili piłkę przez następnych kilkadziesiąt sekund nie byli w stanie jej odzyskać. Gadeia po niespełna 90 sekundach gry uderzył w poprzeczkę, a po kolejnej minucie rywale mieli na koncie trzy sytuacje bramkowe. Najgroźniejszą sytuację miał jednak wychodzący na czystą pozycję Michał Kubik. Faulowany był jednak przez Marlona, co skończyło się czerwoną kartką dla Brazylijczyka. Polacy gry w przewadze nie wykorzystali, ale walczyli ofiarnie o uzyskanie prowadzenia. Wykorzystali nawet, w tak wczesnym etapie spotkania, swój czas. Słowa Błażeja Korczyńskiego o odważnej i śmiałej grze się potwierdziły, dwukrotnie bliski zdobycia bramki był Mikołaj Zastawnik.

Okres ofensywnej gry w przewadze pozwolił nabrać wiary naszym zawodnikom. Mimo że Michał Kałuża miał nadal wiele interwencji, to biało-czerwoni mieli również swoje sytuacje. Przed szansami stawał Piotr Łopuch, który dwukrotnie uderzał. W ósmej minucie po wznowieniu gry z boku Rafael Rato zdobył jednak pierwszego gola. Techniczne uderzenie, po którym piłka dostała jeszcze rotacji i zasłonięty Kałuża nie zdążył zainterweniować. W kolejnych minutach o sytuacje było trudne. Gdy wydawało się, że najlepsza drużyna na świecie jest bliska zdominowania meczu kąśliwe uderzenie z ostrego kąta Kubika odbił przed siebie Guitta, co wykorzystał najlepszy strzelec rozgrywek ligowych Michał Marek. W 13 minucie swój błąd naprawił Guitta. Wbiegł na połowę Polaków i przez nikogo nie atakowany zaskoczył Kałużę. Przewaga rywali się uwidoczniła, co zaowocowało jeszcze w pierwszej połowie dwiema bramkami. Nie poddawali się nasi gracze, którzy także zagrażali bramce Guitty.

W drugiej połowie między słupkami pojawił się Bartłomiej Nawrat i już w pierwszych minutach dwukrotnie musiał wykazać się kunsztem – broniąc między innymi na raty strzał Leo Santany. Naszej drużynie w bezpośredniej rywalizacji o sytuacje bramkowe było trudno, więc ważny był spryt. Takowym wykazał się nasz bramkarz, który dalekim wyrzutem uruchomił Tomasza Kriezela – czujna postawa bramkarza przeciwników spowodowała jednak, że przeniósł on piłkę nad poprzeczkę. Po drugiej stronie, po uderzeniu Ferrao końcówkami palców Nawrat odbił piłkę, która zatrzymała się na słupku. W końcówce sytuacje mieli jeszcze Zastawnik i Tomasz Lutecki, ale z gola cieszyli się Brazylijczycy.

Polska – Brazylia 1:5 (1:4)

Bramki: Marek 11 – Rafael Rato 8, 40, Guitta 13, Paradynski 14, Bateria 20

Polska: 1. Michał Kałuża, 12. Bartłomiej Nawrat – 2. Michał Kubik, 3. Karol Czyszek, 4. Dominik Wilk, 5. Robert Gładczak, 6. Piotr Łopuch, 7. Mikołaj Zastawnik, 8. Dominik Solecki, 9. Tomasz Lutecki, 11. Sebastian Leszczak, 13. Tomasz Kriezel, 14. Michał Marek, 15. Sebastian Grubalski

Brazylia: 1. Guitta, 2. Roncaglio, 4. Rafel Rato, 6. Daniel, 7. Bateria, 8. Leo Santana, 9. Ferrao, 11. Fernando, 12. Paradynski, 13. Gadeia, 14. Marlon, 15. Fitz

Czerwona kartka: Marlon

Sędziowali: Tomasz Frąk, Damian Grabowski, Sławomir Steczko

Foto: Damian Zydel (Hala Widowiskowo-Sportowa w Koszalinie)

 

Seniorzy

Juniorzy

Trampkarze

Młodzicy

Kobiety

Partnerzy ZZPN

box ambersport

mn sport logo

zce

tymbark

zp

AMO

azoty

 

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok