
Reprezentacja Polski w futsalu trzeci raz z rzędu awansowała na mistrzostwa Europy, gdzie jednym z celów jest pierwsze zwycięstwo w historii występów na turnieju. W taki scenariusz wierzy Łukasz Żebrowski, były trener reprezentacji Polski U19 i członek sztabu selekcjonera Błażeja Korczyńskiego. Dawny zawodnik i trener Pogoni 04 Szczecin odniósł się także do obecnej sytuacji futsalu w zachodniopomorskim.
W ubiegłym roku zakończył trener pracę z reprezentacją Polski U19 w futsalu. Czym więc aktualnie zajmuje się Łukasz Żebrowski?
Niewiele zmieniło się w moich codziennych obowiązkach, bo pracę w kadrze łączyłem z pracą w klubie. Dzisiaj wciąż pracuję w klubie Constract Lubawa, a także na uczelni, ale zakończyła się moja praca z reprezentacją.
Podczas pracy z reprezentacją był trener także w sztabie Błażeja Korczyńskiego podczas Euro 2018. Jak wtedy wyglądały przygotowania i jakie obowiązki w sztabie trener pełnił?
Byłem wtedy trenerem kadry U19 i pojawiła się możliwość dołączenia do sztabu pierwszej reprezentacji. Pełniłem w nim bardziej rolę konsultacyjną. Trener Korczyński chciał, żeby ktoś spojrzał na zespół bardziej z boku, by mógł skonfrontować swoje spostrzeżenia z moimi. Był to dla mnie czas zbierania doświadczeń, a tego nigdy za wiele. Wtedy byłem jeszcze w zupełnie innym miejscu jako trener. Od tego czasu sam dwukrotnie awansowałem na Euro z młodzieżową reprezentacją.
Dwa ostatnie turnieje mistrzostw Europy, można powiedzieć, że zakończyły się dla nas typowo, czyli na fazie grupowej. Wciąż czekamy też na pierwsze zwycięstwo. Patrząc z perspektywy trenera, czego nam brakowało, żeby odegrać ważniejszą rolę podczas tych turniejów?
Na turnieju finałowym grają najlepsze zespoły. Podczas ostatniego turnieju miałem przyjemność komentowania meczów dla TVP Sport. Te mecze tak naprawdę decydowały się w detalach. Każda drużyna chciała wygrać. Na Euro nie ma łatwych spotkań. Zwycięstwo z Chorwacją w pierwszym meczu mogło kompletnie zmienić sytuację i to my awansowalibyśmy z grupy zamiast Słowacji, z którą zremisowaliśmy.
Przed nami trzecie Euro z rzędu, w którym zagrają biało-czerwoni. Jak trener ocenia powołania na zbliżające się mistrzostwa?
Cieszę się, że powołania otrzymało dwóch zawodników, z którymi pracowałem w kadrze młodzieżowej, czyli Grzegorz Haraburda i Kacper Pawlus. Oni akurat nie mieli okazji występować na młodzieżowym Euro, bo wtedy nie przebrnęliśmy eliminacji, ale cieszę się, że jest ciągłość i obaj trafili do pierwszej reprezentacji, a teraz mają okazję zagrać już na seniorskiej imprezie tej rangi. Patrząc na pozostałe powołania, to tak naprawdę nie ma w nich większych niespodzianek. Do kadry powrócił jeszcze Michał Widuch, a pozostała ekipa jest zgrana, długo ze sobą funkcjonuje i ma na koncie bardzo udane eliminacje. Chłopaki na pewno nie pękają na robocie, są bardzo skoncentrowani i widać po nich taką pewność, że są w stanie sprawić niespodziankę na tych mistrzostwach. Dla kilku zawodników będzie to pewnie zwieńczenie reprezentacyjnej kariery, jak chociażby dla Michała Kubika, który przecież pochodzi z naszego województwa zachodniopomorskiego. Myślę, że ta drużyna jest maksymalnie wykrystalizowana, jeśli chodzi o selekcję i dla wielu z nich jest to kluczowy moment kariery.
Czyli oceniając doświadczenie tych zawodników i zgranie drużyny, a także siłę mentalną i umiejętności, możemy spodziewać się dobrego turnieju i historycznego zwycięstwa w meczu mistrzostw Europy?
Myślę, że tak. Wiadomo, że grupa nie jest łatwa, ale jak już wspominałem, na Euro nie ma słabych drużyn. Taka pozycja underdoga, w szczególności nam Polakom, bardzo często pomaga. Wtedy jesteśmy bardziej czujni i lepiej przygotowani, żeby udowodnić swoją wartość. Można z optymizmem spoglądać na ten turniej, ale wszystko rozstrzygnie się na parkiecie.
Trener wspomniał osobę Michała Kubika, z którym znacie się jeszcze z czasów Pogoni 04 Szczecin. To jedyny reprezentant Polski z województwa zachodniopomorskiego i szczerze mówiąc długo możemy nie doczekać się następcy.
Na pewno obaj jesteśmy kojarzeni z dobrymi czasami dla szczecińskiego futsalu. Czasami lubię wracać wspomnieniami do tamtych chwil i tego co udało się osiągnąć. Dziś niestety ta rzeczywistość jest już zupełnie inna i ciężko o widoki na zespoły w Ekstraklasie i kolejnych reprezentantów Polski, choć nie jest tak, że nic się w tym kierunku nie dzieje. Na ciekawy projekt wygląda chociażby Szczecińska Akademia Futsalu, która szkoli zawodników na różnych płaszczyznach i korzysta z doświadczenia zawodników kiedyś związanych z Pogonią, a niedawno z Futsalem Szczecin. Widać, że tam kiełkuje coś fajnego i pytanie, co z tego wyrośnie.
Wy z Michałem Kubikiem na pewnym etapie swojej piłkarskiej przygody zrezygnowaliście z gry na trawie i postawiliście wszystko na futsal, co zdecydowanie się opłaciło. Jak teraz zachęcić zawodników łączących grę na trawie z futsalem, by oddali się tylko tej drugiej dyscyplinie?
To nie są łatwe decyzje. Czasy się zmieniły. Już nawet w trzeciej lidze możemy mówić o profesjonalnych klubach, a dla młodych chłopaków, to może być trampolina wyżej. Na tych niższych, lokalnych poziomach, też już płaci się zawodnikom pewne sumy i to jednak trzyma ich przy piłce trawiastej, bo w futsalu na początku trudniej o większe pieniądze. Czas powstawania Pogoni 04 Szczecin, był takim czasem wzajemnego nakręcania się na ten projekt, ale w świat z całego grona tak naprawdę ruszyliśmy tylko ja i Michał. Dziś Futsal Szczecin i od pewnego czasu SAF Szczecin próbują nawiązać do tamtych czasów i odbudować futsal w Szczecinie i regionie, ale w obecnym środowisku jest im po prostu trudniej się rozwijać.
Rozmawiał Łukasz Czerwiński
Foto: Cyfrasport / PZPN









