Dziabek Foto Mirand Szczecin

Za nami bardzo emocjonująca runda w rozgrywkach KEEZA 4 ligi ZZPN. Już dawno nie mieliśmy sezonu, w którym kilka zespołów tak zacięcie biło się o mistrzostwo i awans do trzeciej ligi. W tabeli ciasno, więc trudno wskazywać murowanego faworyta, a zima to czas kolejnych transferów i długich przygotowań.

Minimum cztery zespoły są uwikłane w walkę o awans do Betclic 3. Ligi, a wciąż nie można przekreślać szans piątego w tabeli Świtu Szczecin i szóstej Sparty Gryfice. Główni faworyci w trakcie rundy potwierdzili swoje aspiracje, ale także nie uniknęli małych kryzysów i strat punktowych.

Mirand na piątkę z plusem!

Ten sezon wyraźnie różni się od poprzedniego, kiedy już po rundzie jesiennej można było koronować drużynę Polskiego Cukru Kluczevii Stargard. Tym razem zmian na pozycji lidera było wiele. Ostatecznie jesień na pierwszym miejscu z trzypunktową przewagą zakończył Mirand Szczecin, który latem solidnie się wzmocnił. Kacper Aleksiuk, Damian Gałosz, Dominik Dziąbek, Adrian Mach i Bartosz Krzysztofek mają pomóc drużynie w walce o najwyższe cele i jak na razie zrealizowali klubowe założenia z nawiązką.

- To była dla nas bardzo udana runda. Przed sezonem ze sztabem i zarządem klubu postawiliśmy sobie za cel miejsce w top 3 i zadanie zostało wykonane w stu procentach, w końcu zakończyliśmy rundę na fotelu lidera – mówi Oskar Rechtziegel, bramkarz Mirandu Szczecin - Przez pryzmat wszystkich rozegranych spotkań uważam, że w niektórych meczach zabrakło nam trochę szczęścia, które jednak dopisało z takimi rywalami jak Sparta Gryfice, gdzie zdobyliśmy bramkę w ostatniej akcji meczu lub z Iną Goleniów, kiedy Oskar Wróblewski obronił rzut karny w ostatniej minucie. Podsumowując, oceniam naszą rundę na piątkę z plusem w skali ocen szkolnych – ocenia.

Mirand jesienią miał za sterami specjalistę od awansów – Krzysztofa Sobieszczuka, który jednak wiosną poprowadzi Kotwicę Kołobrzeg. Wiadomo już, że lidera tabeli w kolejnej rundzie poprowadzi trener Tomasz Bielecki.

Po bardzo udanym poprzednim sezonie z wysokiego poziomu nie schodzą Biali Sądów, którzy ponownie plasują się na drugim miejscu. Co prawda stracili Dmytro Kopytowa, ale wracający do klubu Maksym Krutin szybko wypełnił tą lukę. Biali są najskuteczniejszą drużyną w lidze. Jesienią zdobyli 59 bramek w 16 meczach, co daje średnią ponad 3,5 gola na mecz!

Najbardziej rozczarowani jesienią mogą być w Dębnie i Koszalinie. Szczególnie druga połowa rundy mocno zawiodła kibiców obu zespołów. Dąb latem solidnie zainwestował we wzmocnienia, jednak ligi nie udało się zdominować. Zaliczył serię remisów i w całej rundzie najczęściej ze wszystkich klubów, wspólnie z Astrą Ustronie Morskie, dzielił się punktami.

Bałtyk Koszalin bardzo liczy na powrót do trzeciej ligi. Ostatnie sezony regularnie kończył na najniższym stopniu podium i chce wejść na wyższy poziom. Pomóc w tym mieli tacy zawodnicy jak Maciej Sobczyk, Kamil Bazyli czy Oliver Albiński, a także wracający do klubu po transferze do Miedzi Legnica – Miłosz Stępnik. Bałtyk jednak nie potrafił utrzymać równej formy i przez słabsze drugie połowy w końcówce rundy, również zgubił kilka ważnych punktów. Oba zespoły wielokrotnie potwierdzały jednak swoją jakość i wiosną mogą jeszcze mocno namieszać. Walka o bezpośredni awans i udział w barażach może toczyć się do ostatniej kolejki.

Bałtyk Gryf Foto Anna Burzynska

Nowa jakość w lidze!

W tym sezonie do ligi nie trafił żaden spadkowicz z trzeciej ligi, a więc za nową jakość w lidze odpowiadają beniaminki. Dwóch absolutnych debiutantów i dwa zespoły, które po latach przerwy wróciły do najwyższej ligi w województwie. Zgodnie z przewidywaniami najwięcej jakości do ligi wniosły rezerwy Świtu Szczecin. Grupa zdolnej młodzieży wsparta doświadczonymi ligowcami szybko zaczęła osiągać dobre wyniki. Świt jesień zakończył na piątym miejscu i wciąż może realnie myśleć o włączeniu się do walki o najwyższe cele, choć na pewno będzie to uzależnione wzmocnieniami z pierwszego zespołu.

Po latach nieobecności jakościowy powrót zanotowała Astra Ustronie Morskie, która w wielu meczach pokazała się z dobrej strony, a w końcówce rundy potrafiła odwracać na swoją korzyść niemal przegrane spotkania. Astra obok Dębu to najczęściej remisująca drużyna (7 remisów w 16 meczach). Jeśli wiosną zaczną częściej przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę, to spokojne miejsce w środku tabeli mają jak w banku.

Ina Ińsko to absolutny debiutant na tym szczeblu rozgrywek i nie dała się zjeść tremie Drużyna szybko zaczęła punktować, a szczególnie groźna dla rywali była przed własną publicznością. Po dobrym starcie, zespół dopadł jednak kryzys i w trakcie rundy doszło do zmiany trenera. Dwa zwycięstwa w dwóch ostatnich kolejkach pozwoliły tymczasowo oddalić się od strefy spadkowej.

- Czwarta liga w naszym regionie poszła mocno do przodu. Ina Ińsko, po historycznym awansie, musiała się zmierzyć z dużym wyzwaniem organizacyjnym. Patrząc na tabelę i na to jak stawiali nas w lidze rywale, można powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Ja jednak uważam, że mamy świetną drużynę, ale mało doświadczoną na tym poziomie rozgrywkowym i tych punktów powinniśmy mieć więcej – ocenia Witold Klym, kapitan Iny Ińsko - Moglibyśmy się cieszyć, lecz my mamy niedosyt. Przez brak doświadczenia głupio traciliśmy punkty. Zimę chcemy mocno przepracować, aby w czwartej lidze pozostać na kolejne lata – deklaruje.

Od początku największe problemy na czwartoligowym froncie miał Gryf Kamień Pomorski. Kilka lat walki o powrót, porażki w barażach, a teraz bolesne zetknięcie z czwartą ligą. Pierwsze punkty i zwycięstwo przyszły dopiero w szóstej kolejce i tylko dzięki temu przełamaniu, sytuacja Gryfa nie jest beznadziejna. Choć drużyna znajduje się w strefie spadkowej, to nie jest bez szans na utrzymanie w lidze. Wiele zależy od tego, co zimą wydarzy się w Kamieniu Pomorskim.

Rozczarowanie w Goleniowie

Trudna i pracowita wiosna czeka zarząd Iny Goleniów, która bezapelacyjnie zapracowała na status największego rozczarowania tej rundy. Ostatnie miejsce w tabeli i tylko osiem punktów na koncie, to wynik zdecydowanie poniżej potencjału.

- Nie twierdzimy, że sytuacja jest dobra. Przed nami trudna zima i ogrom pracy: sportowej, organizacyjnej i finansowej. Musimy podjąć mądre decyzje i wykorzystać każdy dostępny zasób. Jednocześnie musimy być świadomi, że obecnie funkcjonujemy na granicy IV ligi i ligi okręgowej i to jest poziom wynikający z naszych realnych możliwości kadrowych i budżetowych na dziś – czytamy w obszernym oświadczeniu zarządu Iny Goleniów - Wierzymy jednak, że Goleniów ma potencjał, aby mieć klub walczący o III ligę lub o czołowe miejsca w IV lidze. To wymaga jednak wieloletniej pracy, stabilności, profesjonalnej infrastruktury oraz współpracy wielu środowisk. Tego nie da się zbudować w kilka miesięcy.

Od momentu ponownego awansu w ostatnich dwóch sezonach Ina dała się poznać jako zespół groźny, ofensywny i strzelający mnóstwo bramek. Potrafiła nawet kręcić się w okolicy ligowej czołówki, tuż za plecami największych faworytów. Teraz ma na koncie najmniej strzelonych bramek ze wszystkich zespołów (11). Na słabszy wynik przełożyć się miały głównie problemy kadrowe i brak kluczowych zawodników, którzy mają wrócić do gry wiosną. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że bez poważniejszych wzmocnień o utrzymanie może być bardzo trudno.

Chemik odbił się tuż przed dnem

Ostatnie lata Chemika Police to walka o utrzymanie, kiedy dwukrotnie uniknęli spadku broniąc się dopiero w barażach. Teraz w Policach w końcu mogą odetchnąć, bo stali się ligowym średniakiem, który może być niebezpieczny nawet dla ligowej czołówki. Potwierdzili to pokonując w ostatniej kolejce Bałtyk Koszalin. Nie da się ukryć, że za świetnymi wynikami stoi przede wszystkim duet Błażej Starzycki – Dominik Lis, ale na wynik solidnie zapracował cały zespół i Chemikowi należą się gratulacje.

- Jesteśmy zadowoleni z osiągniętego wyniku. Po kilku latach widać, że Chemik Police wraca na właściwe tory, a rywale muszą się liczyć z tym, że w starciach z naszym zespołem trudno o punkty. Jako jedyna drużyna w lidze możemy pochwalić się statystyką wygrania wszystkich spotkań rozegranych na własnym stadionie – chwali zespół Daniel Kowalczyk, asystent trenera Chemika Police - Mniej zadowoleni jesteśmy z meczów wyjazdowych, ponieważ czujemy, że straciliśmy tam kilka istotnych punktów. Przy większej konsekwencji z naszej strony, moglibyśmy zajmować jeszcze wyższe miejsce w tabeli. Mimo kilku wzmocnień doświadczonymi zawodnikami, wciąż jesteśmy młodym zespołem, który ma prawo do popełniania błędów. Cieszy nas jednak, że z miesiąca na miesiąc jest ich coraz mniej.

Chemik Police foto Ariel Szydłowski

Drugim zespołem, który pozytywnie zaskoczył jest Gwardia Koszalin, która z mocno odmłodzoną kadrą, przez niektórych była nawet stawiana jako kandydat do walki o utrzymanie. Początki sezonu rzeczywiście nie były dla niej łatwe i Gwardia kręciła się wokół strefy spadkowej. Trener Mateusz Duda konsekwentnie pracował z zespołem, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Osiem zwycięstw i ósme miejsce w tabeli, to dobry wynik w obecnej sytuacji klubu. Dodatkowo Gwardia jest zdecydowanym liderem klasyfikacji Pro Junior System.

Król z Bobolic

Podsumowując rundę plusik należy postawić przy Mechaniku Bobolice. To drużyna, która choć zajmuje dopiero jedenaste miejsce, to ma potencjał na dużo większy dorobek punktowy. Przez całą rundę prezentowała solidny futbol i była groźna dla każdego przeciwnika. Duża w tym zasługa eksplozji formy, którą zaprezentował Patryk Kozioł. Jego bramki nie tylko ciągnęły w górę Mechanik, ale on sam został liderem klasyfikacji strzelców.

- Prezentujemy ofensywny styl, który dobrze się ogląda i jak pokazały wyniki, potrafimy wygrać z każdym. W żadnym meczu się nie cofaliśmy, nie chcemy tylko bronić. Jedyny niedosyt mamy po spotkaniach z drużynami z dolnej części tabeli, gdzie często gubiliśmy punkty mimo wyraźnej przewagi – ocenia Patryk Kozioł, napastnik Mechanika Bobolice - Moja forma strzelecka jest bezpośrednim wynikiem zarówno bardzo dobrego przygotowania fizycznego i ofensywnej gry całej drużyny. Determinacja i konsekwentna praca nad kondycją oraz elementami piłkarskimi pozwoliły mi utrzymać wysoką skuteczność przez całą rundę. Jednocześnie nasz ofensywny styl gry stworzył mi idealne warunki do wykorzystania mojego potencjału. Duża zasługa w tym trenera Karola Jabłońskiego, który zmienił mi pozycję na numer 9, oraz wskazówek, które starałem się realizować jak najlepiej – podsumowuje lider klasyfikacji strzelców.

A mogło być lepiej…

Trochę jako rozczarowanie, a trochę jako pozytywny element ligi, należy wskazać Spartę Gryfice. Ubiegłoroczny beniaminek już w poprzednim sezonie miał mocna kadrę, którą latem jeszcze bardzo solidnie wzmocnił. Jakub Ignasiak sprowadzony z Błękitnych Stargard, Igor Martuszewski z MKP Szczecinek, Jakub Szynkielewski z Wybrzeża Rewalskiego Rewal, Oliwier Kaim z Olimpu Gościno, a także były napastnik Pogoni Szczecin czy Kotwicy Kołobrzeg - Fabian Grzelka. Wszystko wskazywało, że Sparta może zostać jednym z kandydatów do walki o najwyższe cele i tak by było, gdyby nie fatalny początek sezonu.

- Początek rundy nie był w naszym wykonaniu najlepszy. Przegrywając mecz za meczem wpadliśmy w dołek. Do tego nasza mentalność była na niskim poziomie. Potrzebowaliśmy nowego bodźca i tak też się stało. Przyszedł trener Guściora, który pomógł nam wejść na odpowiedni poziom. Z meczu na mecz nasza gra wyglądała coraz lepiej. Patrząc na całą tą rundę myślę, że stać nas na dużo więcej i liczę, że w rundzie wiosennej to pokażemy – podsumowuje Gracjan Kuśmierek, kapitan Sparty.

Seria pięciu porażek w pięciu pierwszych meczach odbiła się na dorobku punktowym i była zdecydowanie poniżej możliwości drużyny, co Sparta potwierdziła w kolejnych spotkaniach, już po zmianie trenera. Dziś Sparta mogłaby plasować się nawet na podium, gdyby nie początek sezonu. Wiosną mogą jeszcze solidnie namieszać.

Łukasz Czerwiński

Wyniki, Terminarze, Tabele

Rozgrywki ZZPN

Extranet

Extranet

Wydział Szkolenia

Wydział Szkolenia

Magazyn 4Liga ZZPN

Magazyn 4Liga ZZPN

Kalkulator ekwiwalentu

Kalkulator ekwiwalentu